SOFOKLES "Edyp" i "Antygona" - ten sam jest autor obu arcydzieł, te same postaci je ożywiają, taki sam w obu utworach jest rozmiar ich nieszczęścia. Otóż te dwie tragedie z sofoklesowej trylogii (Król Edyp, Edyp w Kolonie, Antygona), trylogii opartej na micie o tebańskim rodzie Labdakidów - wziął na warsztat Bogusław Semotiuk, reżyser "Edypa i Antygony". W jego ujęciu oba dramaty stanowią inscenizacyjną jedność. Sofoklesowy Edyp to człowiek desperacko próbujący wymknąć się złowróżbnemu losowi prorokowanemu przez delficką Wyrocznię - otóż będzie on zabójcą swego ojca i mężem swojej matki. Edyp to człowiek, którego tragedią jest niewiedza, a klęską jej poznanie. Antygona jest jego córką, a opowieść o niej to konflikt dwóch racji i dwóch postaw - racji państwa, wyrażonej wolą jego władcy, i racji prawa zwyczajowego, dyktowanego nakazami sumienia. Właśnie ono powoduje Antygoną, zdecydowaną pogrzebać - wbrew zakazowi króla Teb, Kreona - swego brata Polinejka, uznanego za zdrajcę państwa. "Edyp" jest opowieścią o okrucieństwie przypadku, przed którym nie są w stanie uchronić najlepsze przymioty charakteru i umysłu. Natomiast "Antygona" - to pytanie o miejsce jednostki w coraz bardziej zhierarchizowanym i dyscyplinowanym społeczeństwie, pytanie o granice wolności człowieka i granice wszechwładzy państwa. "Edyp i Antygona" to teatr klasyczny i najprawdziwszy, teatr, w którym najważniejszy jest aktor, a istotą - słowo. Samo słowo. Ascetyczna scenografia i kostium, oszczędny gest i ruch sceniczny - wszystko podporządkowane jest słowu. Tu nie ma akcji i pozornie nic się nie dzieje. Ale ileż się dzieje w sferze uczuć! Tu każda, nawet wydawałoby się mało znaczna rola - to o największy sprawdzian aktorskiego kunsztu, to - bez przesady - przeżycie.
W tym roku zmieni się kierunek ruchu na ulicy Marynarki Polskiej. Część mieszkańców chce bowiem, aby ulicą można było dojechać do morza. Urzędnicy przed podjęciem decyzji chcą jednak zapoznać się z opinią specjalistów od planowania ruchu drogowego.