W środę 22 lutego powinniśmy poznać wyrok wobec wobec Mirosława K., policjanta ze Słupska, który w październiku 2009 roku spowodował policyjnym radiowozem wypadek na ulicy Szczecińskiej.
Na ostatniej, styczniowej rozprawie Krzysztof Obst, sędzia prowadzący sprawę uznał, że należy ponownie powołać biegłego, który oceni w jakim czasie poszczególni świadkowie dotarli na miejsce wypadku. Wszystko dlatego, że pojawiły się duże rozbieżności w zeznaniach.
- Sąd chce ustalić następstwo czasowe dojazdu poszczególnych pojazdów – mówił Krzysztof Obst, sędzia Sądu Rejonowego w Słupsku. - Wiem, że biegli będą mogli ocenić takie podziały czasowe. Nie będziemy jednak zamawiali oceny u biegłych ze Szczecina jak poprzednio. Skorzystamy z miejscowego biegłego. Trzeba to zrobić, bo zeznania świadków się częściowo wykluczają.
Do wypadku doszło 9 października. Wieczorem, około godziny 21 na skrzyżowaniu ulic Szczecińskiej, Małcużyńskiego i Braci Gierymskich doszło do zderzenia radiowozu oraz taksówki. Siła uderzenia była tak duża, że taksówka dosłownie rozpadła się na części. Na miejscu zginał 62-letni mężczyzna, kierowca taksówki. Kilka godzin później w szpitalu zmarła pasażerka 56-letnia mieszkanka Warszawy. Dwaj policjanci z obrażeniami ciała trafili do słupskiego szpitala. Policyjny fiat ducato po uderzeniu obrócił się o 180 stopni i zapalił.
Na styczniowej sprawie pojawił się nieoczekiwanie nowy świadek, który sam zgłosił się do sądu. Ten świadek, to lekarz, który przybył pierwszy na miejsce wypadku. Jak zeznaje jechał tuż za radiowozem i według jego zeznań samochód policyjny jechał na sygnale świetlnym i dźwiękowym. Zdaniem świadka radiowóz wjechał na skrzyżowanie na zielonym świetle.
W tym roku zmieni się kierunek ruchu na ulicy Marynarki Polskiej. Część mieszkańców chce bowiem, aby ulicą można było dojechać do morza. Urzędnicy przed podjęciem decyzji chcą jednak zapoznać się z opinią specjalistów od planowania ruchu drogowego.